Jak odzyskać dług od oszusta

Z mojego wieloletniego doświadczenia w windykacji śledczej wynika, że duża cześć dłużników to po prostu pospolici oszuści. Świadomie wprowadzają w błąd innych, aby wyłudzić od nich jakieś świadczenia, a wcale nie mają zamiaru płacić. Dlatego też wykorzystują wszelkie możliwości, które daje im polski niewydolny system sprawiedliwości, aby uniknąć płacenia i najczęściej im się to udaje. Czy można z nimi wygrać?

Prawo karne

Niestety jest niezwykle mała szansa, że złożenie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nam w czymkolwiek pomoże. Dlaczego? Ponieważ większość takich spraw jest od razu umarzana. Zgodnie z przyjętą praktyką, aby udowodnić, że mogło dojść do przestępstwa oszustwa (art. 286 kk) należy wykazać, że już na samym początku, tj. np. przy podpisaniu umowy, przyszły dłużnik nie zamierzał zapłacić za wykonane usługi lub dostarczony towar. Oczywiście jest to trudne – nie można przecież udowodnić, co ktoś myślał w danym momencie. Ponadto oszuści doskonale znają przepisy. Aby pokazać swoje rzekomo dobre intencje zazwyczaj na początku płacą jakąś niewielką część wynagrodzenia. W takiej sytuacji prokuratura od razu uzna, że sprawa jest „cywilna” a nie „karna” i sprawę umorzy. Moim zdaniem prokuratura jednak zbyt często umarza takie sprawy, nie zadając sobie żadnego trudu weryfikacji podstawowych faktów. W wielu bowiem przypadkach można byłoby jednak wykazać ciąg zdarzeń, wskazujący na oszukańcze działanie.

W związku z powyższym istnieje w społeczeństwie rozziew między tym, co ludzie powszechnie za oszustwo uważają, a tym czym jest przestępstwo oszustwa w kk i przyjętej praktyce wymiaru sprawiedliwości. Dobrze to widać na przykładzie sprawy tzw. handlarza bronią. Jak wiadomo otrzymał on 100% zaliczkę a dostarczył jedynie tylko część zakontraktowanych respiratorów. Wielu polityków głośno mówi o oszustwie i domaga się zdecydowanych kroków prawnych. Ale jak już powyżej wspomniałem, zgodnie z naszym prawem i przyjętą interpretacją, takie sprawy są traktowane jako cywilne a nie karne.

W naszym kodeksie karnym są również inne paragrafy mające na celu chronić wierzycieli, ale niestety znowu rzadko okazują się przydatne. Na przykład art. 300 par. 1 kk mówi, że: „Kto, w razie grożącej mu niewypłacalności lub upadłości, udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez to, że usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża albo uszkadza składniki swojego majątku, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Niby przydatny przepis, ale w praktyce często trudny do zastosowania. Problemy ujawniają się bowiem już na początku ww. przepisu tj. „Kto, w razie grożącej mu niewypłacalności lub upadłości…” A co jeśli dłużnik, któremu nie grozi żadna upadłość (a tak często jest) po prostu wyzbywa się majątku, żeby nie zapłacić wierzycielowi? Nie ma przestępstwa. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę niechęć do zajmowania się prokuratorów takimi sprawami.

Oczywiście zawiadomienia do prokuratury można składać, ale są małe szanse, że przyspieszy to odzyskanie pieniędzy. Z doświadczenia wiem, że oszuści jakoś nie bardzo boją się naszego wymiaru sprawiedliwości.

Co robić?

Podstawową sprawą w batalii o odzyskanie pieniędzy jest ZABEZPIECZENIE ROSZCZENIA. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że bardzo wiele spraw o zapłatę prowadzonych jest w sądach całkiem bez sensu. Co z tego, że po wielu latach uzyskasz prawomocny wyrok, wydając fortunę na prawnika, jak na koniec okaże się, że dłużnik już nic nie posiada.  Tak się niestety dzieje, że na biznesie związanym z odzyskiwaniem długów wiele osób zarabia krocie (adwokaci, komornicy etc.) ale oszukani wierzyciele zostają z niczym.

W związku z powyższym kluczową sprawą jest uzyskanie prawnego zabezpieczenia na składnikach majątku dłużnika, tak aby nie mógł się ich wyzbyć w trakcie trwającego latami postępowania sądowego.

Uzyskanie zabezpieczenia roszczenia w praktyce może również znacząco przyspieszyć samo postępowanie sądowe. Bowiem dłużnik  zdaje sobie sprawę, że ponoszenie kosztów tego postępowania, w sytuacji, gdy nie może wyzbyć się swoich aktywów jest bezcelowe. Często zatem dochodzi do szybkiej ugody.

Zabezpieczenie roszczenia do wartości 75 tys. zł.

Na szczęście dla wierzycieli – po wielu latach złego ich traktowania –  i do nich w końcu uśmiechnęło się  trochę szczęścia. Bowiem od stycznia 2020 r. częściowo zmieniły się zasady udzielania przez sąd zabezpieczenia roszczeń. Obecnie zgodnie z art. 730 par. 2 kpc jeżeli należność nie przekracza 75 tys. zł, a od daty wymagalności upłynęło 3 miesiące, wierzyciel uzyska takie zabezpieczenie bez żadnych problemów. Nie trzeba uprawdopodabniać interesu prawnego (o czym poniżej), a jedynie istnienie samego roszczenia – wiec uzyskanie zabezpieczenia to w gruncie rzeczy formalność. Składamy wniosek, opisujemy nasze roszczenie i dostajemy zabezpieczenie. Dzięki temu możemy spokojnie czekać na rozstrzygnięcie sprawy w sądzie, wiedząc że w razie wygranej będziemy mieli się z czego zaspokoić.

Zabezpieczenie roszczenia powyżej wartości 75 tys. zł  

W tym zakresie przepisy nie uległy zmianie. Aby uzyskać zabezpieczenie roszczenia powyżej wartości 75 tys. zł należy oprócz uprawdopodobnienia samego roszczenia, uprawdopodobnić tzw. interes prawny. Zgodnie z art. 730 par. 2 kpc interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia istnieje wtedy, gdy brak zabezpieczenia uniemożliwi lub poważnie utrudni wykonanie zapadłego w sprawie orzeczenia lub w inny sposób uniemożliwi lub poważnie utrudni osiągnięcie celu postępowania w sprawie. Innymi słowy należy wykazać, że dłużnik jest np. w trudnej sytuacji finansowej, a jego stan majątkowy się pogarsza, lub też, że wyzbywa się majątku etc. I tutaj wielu prawników popełnia błąd. Nie mają bowiem wystarczającej wiedzy ekonomicznej, a także z zakresu prowadzenia dochodzeń gospodarczych, w związku z tym nie są w stanie prawidłowo uprawdopodobnić ww. interesu prawnego. Ponadto sądy podchodzą do wniosków o zabezpieczenie bardzo ostrożnie. Samo wskazanie, że nam się takie zabezpieczenie należy nie wystarczy. Zazwyczaj więc słabo przygotowane wnioski o zabezpieczenie upadają. Sprawy toczą się potem latami a na koniec, jak już wskazaliśmy powyżej, dłużnik i tak pozostaje z niczym.

Co należy zatem zrobić? Oprócz analizy prawnej, trzeba przeanalizować sprawę z doświadczonym audytorem śledczym, który:

  • przeprowadzi prawidłowe dochodzenie gospodarcze,
  • uzyska kluczowe dla zabezpieczenia informacje,
  • dokona analizy finansowej,
  • wreszcie sporządzi raport, który będzie podstawą do uprawdopodobnienia ww. interesu prawnego.

Tak sporządzony wniosek o zabezpieczenie daje wysokie szanse powodzenia. Istotne jest również to, aby prawidłowo wskazać aktywa, które mają podlegać zabezpieczeniu. W związku z tym należy przeprowadzić analizę majątku dłużnika. Czasami uzyskanie zabezpieczenia np. w postaci hipoteki na nieruchomości, która jest przedmiotem inwestycji deweloperskiej prowadzi do bardzo szybkiego odzyskania pieniędzy. Nikt nie kupi bowiem mieszkania w nieruchomości obciążonej hipoteką przymusową.

Podsumowując: pierwszym krokiem w sprawie o zapłatę powinna być zawsze analiza możliwości i zasadności uzyskania zabezpieczenia roszczenia, a potem jego uzyskanie. Jak już wskazaliśmy powyżej, bez ww. zabezpieczenia, możemy wydać fortunę na postępowania sądowe i osiągnąć pyrrusowe zwycięstwo – będziemy mieli korzystny  wyrok ale nie będziemy mieli pieniędzy.